RSS
wtorek, 26 sierpnia 2014
Dwa etaty

Dziś prezentuje rozmowę w formie wywiadu z Małgorzatą Miąsko.


Gabriel Dors (GD) – Zawsze fascynował mnie Twój sposób podejścia do życia, umiejący rozróżnić priorytety, podoba mi się również twoja konsekwencja i przywiązanie do tradycji.

Małgorzata Miąsko (MM) – Tę umiejętność wszczepili mi rodzice, nieżyjący już Tata mówił, że są rzeczy ważne i bardzo ważne, w życiu nie ma rzeczy nieważnych, trzeba tylko umieć je odpowiednio zakwalifikować. Co do przywiązania do tradycji to masz rację, jestem tradycjonalistką, a konsekwencję mój mąż nazywa uporem (śmiech)

GD – Nadal pracujesz w Krakowie?

MM – Tak, nadal jestem zatrudniona w administracji rządowej w Krakowie

GD – Kraków to „hektar” od Koryczan, rozumiem że w Gminie Żarnowiec nie ma pracy?

MM – W Gminie Żarnowiec nie ma zakładów pracy. Tu wychowali mnie rodzice, dokładnie w Chlinie. Odkąd pamiętam mieszkańcy gminy zajmowali się głównie rolnictwem, bo nie mieli innej szansy. Ci, którzy mieli mało ziemi, musieli szukać pracy poza gminą, w Gminie Pilica czy w Gminie Wolbrom. Mój Tata pracował na przykład w zakładzie w Wierbce, w Gminie Pilica. Tak jest do tej pory, praca jest dla młodych, ale w ościennych Gminach. Wielu wyjeżdża jeszcze dalej, bo do innych krajów Unii Europejskiej.

GD – W tej sytuacji może zamierzasz przeprowadzić się do miasta?

MM – Nie, nie! Dorastałam w tej Gminie, tutaj mam dom, rodzinę, tu są moje korzenie i tutaj chcę wychować swoje dzieci. Jestem przekonana, że i u nas będzie kiedyś praca dla młodych.

GD – Dzieci i praca zawodowa to praca na dwa etaty.

MM – To kwestia dobrej organizacji czasu pracy, systematyczności i pracowitości. Po dniu pracy spędzonym na czytaniu i analizowaniu tabelek, raportów i stosu innych dokumentów kontrolnych, obowiązki domowe takie jak pranie, gotowanie czy pieczenie są świetną odskocznią i przyjemnością. Oczywiście najlepiej odpoczywam spędzając czynnie czas z moimi dziećmi i mężem. Zarażają mnie pozytywną energią i najlepiej „ładują moje akumulatory” do dalszej efektywnej pracy.

GD – Skoro pracujesz w Krakowie a mieszkasz w Gminie Żarnowiec, to jak widzisz życie tej gminy na tle innych z regionu. Jak postrzegasz Gminę Żarnowiec Anno Domini 2014?

MM – Nasza Gmina ma niestety zaniedbania sięgające co najmniej początków transformacji, zaniedbania co najmniej 20 letnie. W naszej gminie od lat nie było pomysłu na rozwój. Brak dynamiki w działaniach tych, którzy mieli obowiązek i brali wysokie wynagrodzenie z naszych podatków, przełożył się negatywnie na każdego z mieszkańców naszej gminy. Od lat nie inwestowano tu w rozwój miejsc pracy i przedsiębiorczości. W naszej gminie mamy zastój w rozwoju dającym miejsca pracy i pieniądze ludziom! Przez ponad 20 lat nie stworzono warunków dla powstania dużej firmy. Ściągnięcie na przykład wytwórcy chipsów, dałoby nie tylko miejsca pracy, ale także rolnikom zbyt na płody rolne i co ważne zasilałoby podatkami kasę Gminy..

Dlaczego tak się nie stało? Ponieważ w naszej Gminie nie utworzono strefy ekonomicznej. Tereny uzyskane w wyniku likwidacji rolniczej spółdzielni produkcyjnej KŁOS zostały zagospodarowane do innego celu. Udało się to wyśmienicie sąsiednim gminom. Dlatego bardzo wielu mieszkańców naszej gminy musi pracować w odległym Wolbromiu i Pilicy, ponosząc koszty dojazdów, a wielu wyjeżdżać za chlebem za granicę, a przecież każdy człowiek powinien mieć możliwość zarabiania na życie blisko swojego domu i najbliższych. Jest dla mnie przykrą, ale oczywistą prawdą w naszej Gminie dba się głównie o dobrobyt uprzywilejowanych jednostek. Dlaczego o zasobność portfeli i wygodę mieszkańców sąsiednich gmin dbają ich władze? Czy my jesteśmy gorsi, że nie dbają o nas ci, którzy powinni?

GD – skoro postawiłaś diagnozę, to czy masz lekarstwo?

MMGmina Żarnowiec MUSI mieć własną strefę ekonomiczną i długofalowy program polityki pozyskiwania inwestorów, tak jak gminy Niepołomice lub Myślenice – które w ciągu kilku lat pozyskały inwestycje najpotężniejszych koncernów światowych. Doskonałym a zarazem znanym nam wszystkim przykładem gminy ze strefą ekonomiczną jest sąsiednia Gmina Sędziszów, która po utworzeniu takiej strefy, stworzyła dodatkowo ok. 600 miejsc pracy. Można – tylko trzeba chcieć i trzeba mieć wizję rozwoju, której brakuje dotychczasowej władzy.

Ściągnięcie chociaż jednego dużego inwestora z branży rolno-spożywczej byłoby rozwiązaniem optymalnym. Dałoby pracę mieszkańcom i miejsce zbytu dla płodów rolnych.

GD – bardzo konkretnie, tak właśnie jaka sama jesteś.

MM- Nie lubię owijanie w bawełnę, w życiu liczą się konkrety.

 



06:32, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 sierpnia 2014
Następna Skarga

Tyle dzieje się w Zawierciu, że troszkę „zaniedbałem” moją rodzimą gminę, jakoś trzeba nadrobić zaległości. Jest następna skarga na Pantaka. Mieszkaniec gminy wystąpił o pewne informacje, dotyczące planu zagospodarowania przestrzennego. Przypomnę że Pantak skręcił ów plan, Rada klepnęła i wszyscy myśleli że będzie cacy, przecież ciemny lud gminny się nie połapie. A tu niespodzianka, znalazł się ktoś kto się połapał i złożył skargę do WSA w Gliwicach. Sąd uchylił przedmiotowa część planu, a na Pantaku nie zostawił suchej nitki. Pantak odwołał się do NSA, nie wiem po cholerę skoro zarzut WSA nie dotyczył interpretacji, a braku czynności proceduralnych, a konkretnie braku konsultacji społecznych po naniesieniu poprawek, no przecie nie da się cofnąć czasu. Moim, jak zwykle skromnym zdaniem, Pantak chciał dać czas przedsiębiorcom na realizację budowy betoniarni, a ja nie dysponuję informacjami, które pozwalały by mi sądzić inaczej. Orzeczenie NSA z 09-05-2014r. podtrzymało wyrok WSA w Gliwicach, stąd Krzysztof Sochacki, mieszkaniec Siedliszowic, wystąpił do wójta Gminy Kroczyce o udzielenie odpowiedzi na dwa proste pytania.

 

W tzw. odpowiedzi, Pan Sochacki otrzymał pismo.

 

No tak! Po raz kolejny mam problem, bo nie wiem, czy Pantak celowo „pieprzy bez sensu”, czyli nie chce odpowiedzieć na pytania, czy też nie zrozumiał treści pisma. Pisałem to już wielokrotnie zarówno jedno jak i drugie dyskwalifikuje go jako wójta. Proszę, aby każdy czytelnik tego bloga, całkowicie obiektywnie rozsądził, czy jest to odpowiedź na pismo inicjujące, czy też nie. Zaczynam poważnie obawiać się, o sposób rozpatrywania spraw w UG Kroczyce. Odpowiedź na te pytania wykazałaby, że wójt nic nie zrobił od czasu otrzymania wyroku, dlatego to pieprzenie trzy po trzy. Moim zdaniem skarga jest zasadna, wójt nie udzielił odpowiedzi na pytania. Ciekawy jestem rozstrzygnięcia, gdyż obecna Rada Gminy nie jest zdolna do podejmowania suwerennych decyzji i jest całkowicie uzależniona od Pantaka, albo jak kto woli sitwy gminnej. Poszczególni członkowie tej rady mają zaledwie blade pojęcie o swoich kompetencjach i w zasadzie oprócz trzech, czterech radnych nigdy nie powinni uzyskać mandatu radnego, ale tak była wola wyborców, natomiast większości radnym gratuluje samooceny. Proponuję, aby każdy/a spojrzał w lustro i odpowiedział sobie na pytanie, jakim byłem/am radnym/ą, tej mijającej już kadencji?

Tak na gorąco (relacja świadka), na ostatniej sesji Rady Gminy Kroczyce, Pantak powiedział był, iż nie wiedział, że tam powstanie betoniarnia. Kiedy zdecydowanie zaprotestowała, obecna na sesji Pani Sochacka, że wójt gada głupoty, bo w wyroku Sądu Administracyjnego wyraźnie jest zaznaczone, że tam powstanie betoniarnia. Pantak zbladł, przygryzł zęby, albo li też brodę i burknął, że myślał iż będzie to mała betoniarnia, ha, ha, ha, i hi, hi, hi, tak zaprawę mieli tam mieszać w kalfasach :). Brawo Pani Sochacka, kłamstwo ujawniać należy od razu, a kłamcę napiętnować!

P.S. Nie dawno dowiedziałem się o przygodach w UG Kroczyce podczas tymczasowego meldunku, podzielę się z Państwem, bo sprawa jest kuriozalna.

Ceterum censeo PZD esse delendam

10:23, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 sierpnia 2014
Orodzieniecki LOS

Dlaczego powstało subiektywne spojrzenie? Mniej więcej takim pytaniem zastrzelił mnie świeżo poznany Zawiercianin. Odpaliłem bez namysłu, rozejrzyj się wokół ile skur...synów przy korycie. Zaczynając bloga prawie 4 lata temu, uwierała mnie arogancja i ignorancja samorządowców. Widziałem sposób zachowania wybrańców gawiedzi, każdy wójt, czy burmistrz zachowuje się jak udzielne książątko, a gminy na czele których stoją, traktują jak prywatny folwark. Przez te 4 lata obserwowałem jak wiją się w kłamstwach, jak im dokuczają dociekliwe pytania, widziałem również jak budzi się świadomość społeczna, spotkałem ludzi, którzy nie bali upomnieć się o swoje prawa, a władza gminna nie była dla nich tabu. Myślałem, że teraz te VIPy będą uważać, a gdzie tam. Mam aktualny przykład w gminie Ogrodzieniec. Szefowa organizacji pozarządowej LOS, wystąpiła do burmistrza z prośbą, o przydzielenie miejsca pod stoisko organizacji na imprezie pod nazwą „Dni Ogrodzieńca”

 

Jędrek Mikulski, wziął się i zaparł, rozdął i łobraził, zgody nie dał tymi słowy

 

Pani Anna Pilarczyk-Sprycha Prezes LOS, wystapiła do MSZ, co jest z tą współpraca Wyszehradzką? Oto odpowiedź przysłana mejlem

Szanowna Pani,

W nawiązaniu do zapytania z dnia 30 lipca br. dot. projektu „20 lat Wyszehradzkiej Współpracy – świętujemy razem z przyjaciółmi” uprzejmie informuję, iż zgodnie z wnioskiem aplikacyjnym 20 years of Visegrad cooperation – we celebrate with our friends (nr 21320114) IVF współfinansuje wyłącznie wymianę grup dzieci i młodzieży z gmin Ogrodzieniec, Spisske Podhardie, Bogacs i Czeski Cieszyn. Projekt ten został zakwalifikowany do kategorii wymiana dzieci i młodzieży. W związku z powyższym „Dni Ogrodzieńca”, które odbędą się 22 sierpnia br. są wyłącznie projektem gminnym, nie związanym w żaden sposób z działalnością IVF, a tym samym nie podlegają regulacjom IVF.

Z wyrazami szacunku,

Robert Frelik

Referat Europy Środkowej

Departament Polityki Europejskiej

Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Al. J. Ch. Szucha 23, 00-580 Warszawa

Telefon: +48 22 5238824, faks: +48 22 6210213

www.msz.gov.pl

No to teraz czas na podsumowanie. Andrzej Mikulski doskonale wpisuje się w mój osąd wójtowo-burmistrzowy. Furda prawda, co tam racja, ja k..a rządzę i nikt nie będzie mi tu... Nakłamać, zamącić i oszukać, a później jeszcze raz nakłamać, a nochal Pinokia taki, że ciężko manewrować na gminnych korytarzach. Słuchaj no burmistrzu z tytułem doktora, powiem dlaczego tak się zachowujesz. Pani Anna Pilarczyk-Sprycha, nosi się z zamiarem zajęcia Twojego fotela, a Ty wykorzystujesz zajmowane jeszcze stanowisko do walki politycznej, a nie do tego do czego zostałeś powołany. Krótko i dobitnie, jeżeli by Mikulski dobrze sprawował swój urząd, nie bałby się żadnej konkurencji, ale jego zachowanie, pokazuje że sam wystawia sobie negatywna ocenę. Potwierdza się jeszcze jedna prawda życiowa, ani wiek, ani tytuły naukowe nie chronią przed głupotą.

Ceterum censeo PZD esse delendam

17:15, gabrieldors
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Zawiercianka



Rozpoczynam cykl prezentowania ludzi, których poglądy są zbieżne z moimi, ludzi których znam i z którymi współpracuję od lat. Usiedliśmy przy kawie i porozmawialiśmy, następnie spisałem skrót rozmów, które zaprezentuję w formie wywiadów.

Cykl ten rozpoczyna Beata Chawuła. Oto nasza rozmowa przeprowadzona parę tygodni temu.

Gabriel Dors (GD) – Zawiercianka?

Beata Chawuła (BCh) – co Zawiercianka?

GD – Chodzi mi o to, czy jesteś rodowitą Zawiercianką.

BCh – Tak, jestem rodowitą Zawiercianką. Tu się urodziłam i tu wychowali mnie Rodzice. Mieszkam, a teraz też pracuję w Zawierciu.

GD – No to powiedz mi rodowita Zawiercianko, co Ty robiłaś i robisz nadal w tym Zawierciu?

BCh – Chodziłam do „trójki”, a później do „Żeromskiego”. Oprócz tego, że chodziłam, to uczyłam się oczywiście (śmiech). Pod koniec liceum miałam już sprecyzowane plany zawodowe. Postawiłam wtedy wszystko na jedną kartę i złożyłam dokumenty tylko na jednej uczelni, na jeden kierunek. Było warto, dostałam się na wymarzone studia – politologia na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W 2000 roku otrzymałam tytuł magistra politologii ze specjalnością samorządową.

GD – Łatwo było znaleźć pracę po takich studiach?

BCh – To zależy – w Zawierciu nie było na to szans, ale dostałam propozycję pracy w Poznaniu. Mieszkałam tam ponad 2 lata. Poznań jest pięknym miastem, ja miałam wspaniałą pracę. Mimo to bardzo chciałam wrócić do Zawiercia. Szukałam pracy, aż wreszcie udało mi się wygrać konkurs na stanowisko głównego specjalisty ds. promocji i szkoleń w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Częstochowie. Mogłam wracać do domu.

GD – w ARiMR pracujesz do dzisiaj, ile to lat?

BCh – 12 lat . Agencja dała mi ogromne możliwości rozwoju zawodowego i osobistego. Ciągłe podnoszenie kwalifikacji, nabywanie nowych umiejętności.

GD – Co było Ci potrzebne w tej pracy, czego nie wyniosłaś ze studiów?

BCh – Mnóstwo rzeczy. Ze studiów wynosi się wiedzę, a umiejętności nabywa się w pracy. Ja w pracy nauczyłam się zarządzania czasem własnym, zarządzania zasobami ludzkimi, radzenia sobie ze stresem i sytuacjami konfliktowymi, oswoiłam się z wystąpieniami publicznymi, prowadziłam szkolenia zarówno dla pracowników mojej instytucji, jak i innych jednostek współpracujących.

Nie oznacza to, że umniejszam znaczenie wykształcenia. W ciągu tych 14 lat ukończyłam szereg kursów i szkoleń. Ukończyłam także studia podyplomowe na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach na kierunku Administracja i Zarządzanie. Ale ciągle było mi mało, więc zdałam jeszcze egzamin przeprowadzany przez Ministerstwo Skarbu Państwa dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa.

GD – Sporo, czy teraz masz już dość nauki?

BCh – Nigdy nie mam dość. W planach mam już otwarcie przewodu doktorskiego.

GD - To się chwali, ale powiedz, po co Ci to wszystko?

BCh – Dla satysfakcji. Lubię wiedzieć. Wiedza daje swobodę podejmowania decyzji, daje niezależność myślenia. Ambicję wyniosłam z domu. Rodzice nauczyli mnie, że wszystko co robię w życiu musi być na 150%.

GD – Jak trafiłaś do Prawa i Sprawiedliwości?

BCh – Najpierw poznałam kilka niezwykle charyzmatycznych osób ze środowiska Prawa i Sprawiedliwości, które swoją wiarą, wiedzą historyczną, gotowością poświęcenia dla Ojczyzny i zaangażowaniem w sprawy konkretnych ludzi – urzekły mnie. Później zagłębiłam się w program Prawa i Sprawiedliwości z 2007 roku ( http://www.pis.org.pl/bip/index.php?page=doc&id=2 ). Po przeczytaniu działu na temat administracji i bezpieczeństwa wewnętrznego – już byłam na tak, a po lekturze części dotyczącej polityki społecznej i zdrowia - miałam pewność, że to właśnie Prawo i Sprawiedliwość jest ugrupowaniem, w którym będę mogła się realizować. Zbieżność celów doprowadziła do tego, że dzisiaj jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości.

GD - Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość w Zawierciu?

BCh – Bo tu mieszkam. Zależy mi, żeby Zawiercie się rozwijało. Niestety, tutejsza scena polityczna jest od wielu lat podzielona pomiędzy tych samych ludzi. Część z nich zmienia szyld, żeby wprowadzić jakiś element nowości i przyciągnąć dzięki temu nowy elektorat. To zwykły zabieg marketingowy. Niestety, nowe opakowanie starego produktu ciągle działa.

Nadzieję daje mi fakt, że niemal codziennie zgłaszają się do nas nowi ludzie, pełni energii i optymizmu. Ci ludzie są jak powiew świeżego powietrza.

GD – Obserwujesz życie swojego miasta na co dzień, jak postrzegasz Zawiercie Anno Domini 2014?

BCh – Zawiercie 2014 choruje. Jest to choroba przewlekła, której skutki obserwujemy ostatnio w doniesieniach medialnych. Choroba spowodowana wieloma czynnikami: m.in. arogancją władzy, która nie widząc dla siebie alternatywy, lekceważy rzeczywiste potrzeby mieszkańców; kłótliwą, niekonstruktywną postawą opozycji. Sądzę, że konflikt między dwoma największymi siłami w obecnej Radzie Miejskiej jest już tak głęboki, że nie widzę możliwości, aby strony te mogły kiedykolwiek ze sobą współpracować dla dobra obywateli. Na tym konflikcie najwięcej tracą niestety mieszkańcy Zawiercia. Rok 2014, jest rokiem wyborczym dla władz samorządowych, dlatego obserwujemy wzmożone trwonienie miejskich pieniędzy na inwestycje, które mają charakter wizerunkowy dla „miejskiej świty”. Mam nadzieję, że ludzie nie dadzą się oszukać. Wszystko, co aktualnie dzieje się w mieście – budowy, remonty, itp. są finansowane z budżetu miasta, czyli z naszych pieniędzy. To nie jest żadna łaska władzy, tylko jej obowiązek. Niestety, nowym miejscem parkingowym nie da się nakarmić dzieci, a w Zawierciu brakuje przede wszystkim miejsc pracy. Malując krawężniki nie uda się przykryć najpoważniejszego problemu w naszym mieście, czyli bezrobocia.

GD – skoro postawiłaś diagnozę, to czy masz lekarstwo?

BCh – Uzdrowienie miasta to proces długotrwały. Nie wystarczy połknąć pigułkę. Do normalnego funkcjonowania trzeba będzie doprowadzać Zawiercie etapami, beż żadnych wstrząsów. Samorząd terytorialny to forma organizacji społeczności lokalnych powołana do kierowania i zarządzania sprawami publicznymi w interesie mieszkańców. Do takiego stanu naszego samorządu powinniśmy dążyć.

GD- piękne marzenia…

BCh – To nie marzenia, to moje plany :)

Ceterum censeo PZD esse delendam

06:09, gabrieldors
Link Komentarze (4) »
piątek, 15 sierpnia 2014
Gorączkowe Plotki

Tuż po decyzji o tymczasowym areszcie dla Ryszarda M. słyszałem plotkę, o tym jak to Rysiek jest już w domu, ba nawet już popił. Plotka inteligentna, bo potwierdzająca przywarę. Wtedy powiedziałem, że nie wierzę, bo jeżeliby by faktycznie był w domu, to cała świta NAW-owska wystawiałaby go wszędzie i pokazywała wszystkim, dodając oczywiście odpowiedni komentarz. Po drugie sąd podjął decyzję na podstawie aktu prawnego jakim jest postanowienie, ten akt prawny musiałby stracić ważność, to nie jest tak że sąd mówi „no dobra to go przymykamy” i człowieka do aresztu, za dwa dni „to go wypuszczamy” i do domu, to nie działa „na gębę”.

Teraz słyszałem że „Rysiek jest w szpitalu”. No i mam dylemat, czy zaś aby nie plotka. Faktycznie mógł podupaść na zdrowiu i zostać przewieziony do szpitala, tylko nie wiem, czy nie jest to kolejna sztuczka NAW-owców, mająca na celu wzbudzenie współczucia. Po prostu, najzwyczajniej w świecie nie wiem! Jeżeliby jednak była to prawda, to szczerze życzę powrotu do zdrowia, zdrowie jest najcenniejsze.

Po ubiegłotygodniowym rozpatrzeniu przez sąd zażalenia na postanowienie o tymczasowym areszcie, zaczęły się komentarze „Areszt skrócony!”, to zwolennicy Ryszarda M. „Sąd odrzucił zażalenie!” to z kolei przeciwnicy i żeby było śmieszniej to wszyscy mają rację, ale tylko w części. Areszt może być skrócony, ale nie musi. Sąd odrzucił zażalenie, ale też doprecyzował pewne kwestie, taki wyrok Salomonowy :) Każdy choć trochę zadowolony.

Wybory już za trzy miesiące! We wszystkich ugrupowaniach ruch jak w ulu. Gorączka, gorączka i jeszcze raz bałagan. U nas kandydatka na prezydenta ustalona już przed miesiącem, u reszty „każdy chce”. Już niebawem przedstawię sytuacje w poszczególnych gminach i w całym powiecie również. Przez te 25 lat narosło tyle brudu, że trzeba dobrych mioteł. Czas Na Zmiany!

Ceterum censeo PZD esse delendam

06:29, gabrieldors
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Czas Na Zmiany!

Łapiemy się na chwyty tanie
I, zanim ktoś po rozum sięgnie,
Do słów tracimy zaufanie
I wielka wściekłość się w nas lęgnie.

Tanie chwyty się skończyły, rozum się budzi, a wściekłości dużo. Krajowa, powiatowa, czy gminna, sitwa zawsze sitwą będzie. Powyłaziły te nasze pawiany na palmy i czerwone tyłki im widać. Zadaje sobie pytanie, jak to możliwe, że kilkunastu cwaniaczków ogłupiło całe społeczeństwo. Cierpliwie, przez lata usypiali czujność, wytwarzając pajęczynę powiązań. Temu, dyrektorowanie, tamtemu kierownikowanie, a temu jeszcze lepszą pracę, ja cie podrapie po plecach, to i ty mi nie odmówisz. Udało się tym hochsztaplerom wmówić, że są niezbędni, a g..o prawda, są trutniami na plastrze miodu. Nic nie stosownego nie widza w tym żeby na jeden obiad wydać więcej niż niejedna rodzina ma na miesiąc. Nie rozumiem, dlaczego jakiś wójcina pięciotysięcznej gminy zarabia tylko o 10-15% mniej niż prezydent miasta 100 razy większego o nieporównywalnie większym budżecie. Nie dość że chapie 10 tysiorów na miesiąc to jeszcze narzeka, jak to trudno być wójtem. Patrzcie ludziska, jak tyrają te paniska. A ja mam pytanie, a kto urwał nać kazał jednemu z drugim zostać wójtem, burmistrzem, czy prezydentem, w konstytucji nie ma zapisu o obowiązku bycia wójtem, czy burmistrzem, prezydentem także. Każdy kto został wybrany musiał złożyć oświadczenie woli, że zgadza się kandydować, a po wybraniu musiał złożyć przysięgę. Tak nikt was do tego nie pchał, sami żeście tam wleźli to teraz nie narzekać!

Karki jak dęby, serca - dzwony,
W umysłach prawda, jak łza, czysta:
Nie bacząc na rachunek słony
Grzmimy, jak jeden wielki wystrzał.
Szubrawcy drżą, padają trony, …

Idziemy po was! Czas Na Zmiany!

Ceterum censeo PZD esse delendam

22:58, gabrieldors
Link Komentarze (2) »
czwartek, 07 sierpnia 2014
Dalej siedzi.

Ryszard M dalej siedzi. Co to zmienia? Nic! Jedność NAW stoi pod znakiem zapytania, nie żeby mnie to martwiło, żałoby nosił nie będę :). Pierwsze sypną się im listy do powiatu, potem ferment będzie w mieście.

Teraz kandydatów z lewa będzie jak mrówków, a to rozdrobnienie, może tylko pomóc kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości. Marek Kozieł już namaścił się na kandydata, dziwne to już nie chce Ryśka popierać? Przecie poparcia udzielił, razem z całą zawierciańską SLD.

W PO chce i Nemś i Mazur, podobno wcześniej nie chcieli, ale teraz to łone łoba chcom. Nie dość że chcom, to jeszcze sie skarżom, a skarżom sie na … a zresztą zgadnijcie na kogo.

Słyszałem też o kandydacie popieranym przez kilku radnych powiatowych. Radni owi powołają komitet wyborczy, wystawią kandydatów na radnych do powiatu, miasta Zawiercie oraz kandydata na prezydenta. Dla mnie zdarta płyta, przeskakuje i trzeszczy, nie wróżę sukcesu.

Do wyborów już tylko 3 miechy, gorączka się zaczyna. Wygra to ugrupowanie, które zachowa zdolność chłodnego myślenia i postawi na kampanię merytoryczną, bez haków, brudów i oszustw. Mam nadzieję, że tym razem wygrają uczciwość i kompetencje. Czas Na Zmiany!

Ceterum censeo PZD esse delendam

17:35, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 sierpnia 2014
Czas Na Zmiany!

Jutro nastąpi rozpatrzenie zażalenia na postanowienie sądu w sprawie zastosowania aresztu tymczasowego. Wynik tego rozpatrzenia jest bardzo oczekiwany. Stada sepów posiadały na gałęziach i ślipią na wynik. Myliłby się ten kto by wyczytał że chodzi mi o opozycję, nie, chodzi o tzw. kolegów Ryszarda. Ci właśnie ożywili się bardzo. Słyszałem że Sokół i Chłosta zakładają własne komitety wyborcze, zbierają ludzi. Jeżeli jutro Ryszard M. zostanie w areszcie, to łoni wzorem SLD wydadzą oświadczenie, że z tym panem nie maja nic wspólnego, albo coś podobnie. Jeżeli zaś Ryszard M opuści areszt, złożą mu wiernopoddańczy hołd. Zastanawiam się ilu jeszcze tzw. polityków wzorem SLD uważa Zawiercian za, nazwę to delikatnie, mało rozgarniętych. Myślę że Zawiercianie już się obudzili, przetarli oczy, letarg trwał długo, ale nie na tyle długo, aby nie dostrzec kto jest oszustem.

Sytuacja w Zawierciu i powiecie jest ciekawa., a ciśnienie wśród polityków maści wszelakiej duże. Każdy stroszy piórka swe, jednocześnie łypiąc groźnie na przeciwnika. Cieszę się, że moje koleżanki i moi koledzy z Prawa i Sprawiedliwości, nie dali się wciągnąć w wojenkę PO – NAW. Nie stoimy po żadnej ze stron, bo tez żadna nam nie pasuje. PO już rządziła miastem, Mazura zapamiętałem z chęci budowania tuneli gdzie popadnie. NAW to długa historia w rządzeniu Zawierciem, a jak wyszło każdy widzi, tysiąc rond i sto fontann, nie da miastu tyle ile jeden porządny inwestor. Uważam że czas pustych obietnic minął bezpowrotnie, nadszedł czas konkretów. Czas Na Zmiany!

Ceterum censeo PZD esse delendam

19:04, gabrieldors
Link Komentarze (6) »
wtorek, 05 sierpnia 2014
Granice śmieszności

Wczoraj o godz. 13 do Biura Rady Powiatu wpłynęło wycofanie wniosku o sesje nadzwyczajną, na której miano odwołać Rozlacha. Z tego co się orientuję, to radni nie zostali powiadomieni o odwołaniu sesji, czyli sesja się odbędzie. Chłop się ostanie, chociaż odwołanie mu się należało, no cóż taka arytmetyka. Nie zdziwię się gdy obecni tam radni, jeżeli będzie kworum oczywiście, wysmażą jakieś poparcie dla pewnego aresztanta.

Jak chodzi o tzw. wnioskodawców, to przerabiali już coś podobnego, kilka miesięcy wcześniej mieli zawirowania z odwołaniem Krupy, składali wniosek, wycofywali punkty, albo jakoś tak, sądzę że przekroczyli już granice śmieszności. Liczymy, mamy! Odwołujemy! Liczymy, nie mamy!Wycofujemy! Hej kto szlachta za Kmicicem, hajda na Wołmontowicze :)

Ceterum censeo PZD esse delendam

14:34, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 sierpnia 2014
Ratlerki pod kocykiem

No i Rozlach może zostać. Wczoraj odbyło się spotkanie przedstawicieli wnioskodawców, Pani Poseł i Jarosława Kleszczewskiego. Rozmowa nie była miła. Jarek przeciwny odwołaniu Rozlacha, padały ostre słowa i groźby niewpuszczenia na listy wyborcze. Ho, ho, ho nie ma co gadać w obozie PO rozpiź..., znaczy nieład. Atmosfera braku zaufania i nerwowości była przez całe spotkanie. Po spotkaniu jeden z uczestników zastanawiał się „co jeszcze Jarek ma za pazurami oprócz tego co już zostało wyciągnięte”. Walka wewnętrzna trwa! Na profilu ZdekomunizowacZawiercie wypomniano Kleszczewskiemu sprawę Euromedu i brata Mariusza. Czas dodania wpisu nieprzypadkowy, zaczyna się walka ratlerków pod kocykiem. Że tak powiem g..o mnie to obchodzi, proszę tylko, aby nie mieszać mnie – G.D (PiS) do wewnętrznych rozgrywek.

Ceterum censeo PZD esse delendam

19:54, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35
Skopiuj CSS