RSS
poniedziałek, 11 grudnia 2017
Konkursu brak!

Ukazało się wystąpienie pokontrolne RIO dot. Zawiercia Oprócz innych nieprawidłowości, zwróciłem uwagę na fakt, iż nie przeprowadzono konkursu na na stanowisko Naczelnika Wydziału Edukacji, poniżej opis z wystąpienia pokontrolnego.

W zakresie wynagrodzeń:

Do dnia zakończenia kontroli tj. do dnia 15 września 2017 r. nie przeprowadzono naboru na wolne stanowisko urzędnicze tj. na stanowisko Naczelnika Wydziału Edukacji. Powyższym naruszono art. 11 - 13 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (Dz. U. z 2014 r., poz. 1202 z późn. zm., następnie Dz. U. z 2016 r., poz. 902 z późn. zm.). Zgodnie z art. 11 ust. 1 ww. ustawy o pracownikach samorządowych, nabór kandydatów na wolne stanowiska urzędnicze, w tym na kierownicze stanowiska urzędnicze, jest otwarty i konkurencyjny.

 

W myśl natomiast art. 12 ust. 1 ww. ustawy, wolnym stanowiskiem urzędniczym, w tym wolnym kierowniczym stanowiskiem urzędniczym, jest stanowisko, na które, zgodnie z przepisami ustawy albo w drodze porozumienia, nie został przeniesiony pracownik samorządowy zatrudniony na stanowisku urzędniczym, w tym kierowniczym stanowisku urzędniczym, posiadający kwalifikacje wymagane na danym stanowisku lub nie został przeprowadzony na to stanowisko nabór albo na którym mimo przeprowadzonego naboru nie został zatrudniony pracownik. Zgodnie z art. 21 ustawy jeżeli wymagają tego potrzeby jednostki, pracownikowi samorządowemu można powierzyć, na okres do 3 miesięcy w roku kalendarzowym, wykonywanie innej pracy niż określona w umowie o pracę, zgodnej z jego kwalifikacjami.

Pan Witold Grim – Prezydent Miasta Zawiercie powierzył pełnienie obowiązków Naczelnika Wydziału Edukacji pracownikowi zatrudnionemu w Urzędzie Miejskim w Zawierciu na stanowisku Doradcy Prezydenta Miasta Zawiercie ds. Edukacji pismem z dnia 1 lipca 2016r. a następnie pismem z dnia 1 października 2016 r. (Doradcę Prezydenta ds. Edukacji zatrudniono w Urzędzie na podstawie umowy o pracę z dnia 9 maja 2016 r., a następnie na podstawie umowy o pracę z dnia 29 września 2016 r.).

Zadania związane z prowadzeniem spraw kadrowych pracowników Urzędu, należały do Inspektora Wydziału Organizacyjnego. Nadzór w tym zakresie sprawowała p. Magdalena Pasierb – Sekretarz Miasta Zawiercie. Pisma w sprawie powierzenia obowiązków Naczelnika Wydziału Edukacji podpisał p. Witold Grim – Prezydent Miasta Zawiercie.

 

Opisywałem już działania Pani p.o. Naczelnika http://gabrieldors.blox.pl/2017/08/Polslepy-kaplan-lgarz.html już wtedy obarczałam Prezydenta Grima odpowiedzialność za działania tej Pani. Teraz zrobiła to również RIO

Wniosek nr 8

Zapewnić prawidłowe zatrudnianie w Urzędzie Miejskim w Zawierciu osób na stanowiskach urzędniczych, w tym kierowniczych stanowiskach urzędniczych, zgodnie z art. 11-13, art. 21 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (Dz. U. z 2016 r., poz. 902 z późn. zm.), mając na uwadze art. 68 oraz art. 69 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. z 2017 r., poz. 2077).

Tak dla przypomnienia: Przypomnę jeszcze raz, że za te działania odpowiada nie tylko Pani Utracka, która przecież nie jest samozwańczym pełnomocnikiem i p.o. naczelnika, te funkcje dał jej Prezydent Grim, a stanowisko pełnomocnika zostało utworzone specjalnie dla Pani Utrackiej. Prezydentowi wolno podejmować takie decyzje, ale to nie znaczy, że nie ponosi za nie odpowiedzialności.

Jeszcze na marginesie, w starostwie jest również p.o. Naczelnika wydziału i to tak z kilkanaście lat!

 CETERUM CENSEO PZD ESSE DELENDAM

17:20, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 grudnia 2017
Władza, która...

Jest niedobrze, zgadzam się z Lubnauer, która powiedziała była że „władza, która nie jest kontrolowana zaczyna myśleć, że wolno jej wszystko”. Też tak uważam, tylko jak sadzę, to myślimy o czym innym. Nie od dziś twierdzę, że kontrolna rola rad gmin nad wójtami i burmistrzami, szczególnie w tych małych gminach, jest czysto iluzoryczna. Poziom świadomości radnych i ich znajomości swoich praw, czy przedmiotowych ustaw jest znikoma. Radni wiedzą tyle, co powie im wójt, czy burmistrz, nie wykazują inwencji, nie pytają, nie sprzeciwiają się. Dlaczego? Brak wiedzy, chęci, a może tak najzwyklejszej interes własny. Jeden z radnych gminy Kroczyce (PSL), głosował za oddaniem szkoły w Siamoszycach jednej z fundacji, ale siostra jego, która uczyła w tej szkole, uczy w Kroczycach. Czemu? Karta Nauczyciela, wyższe zarobki itp. Podskoczy Wójtowi? Córka jednego z radnych (jak wyraził się jeden z mieszkańców „łod Pantoka”, została zatrudniona w UG Kroczyce. Czemu? Bo była diobelnie dobra. Podskoczy wójtowi? To tylko dwa przykłady niezależności radnych.

Tak naprawdę, to wójtowie, burmistrzowie rządzą gminami, jak udzielnymi księstwami, nie licząc się z radnymi, bo wiedzą, że zawsze ich ograją.

Moim zdaniem należałoby zmienić nie tylko Kodeks Wyborczy, ale również ustawę o samorządzie gminnym i o referendum lokalnym w sprawie odwołania organu.

W ustawie o samorządzie gminnym, należałoby uszczuplić kompetencje wójta, a powiększyć kompetencje rady.

Przede wszystkim,w ustawie o referendum lokalnym, należałoby znieść wymóg frekwencji, tak jak nie ma go przy wyborze wójta. To prawda, teoretycznie wójtem mogłaby zostać osoba, która otrzyma jeden głos. Sytuacja ściśle teoretyczna, ale tak mogłoby być, nikt nie poszedł do wyborów, poszła jedna osoba i zagłosowała na siebie i wybory ważne, gdyż nie mają progu frekwencji. Dlaczego jest wymóg frekwencji w referendum? Nie wiem, ale wiem, że działa na korzyść urzędujących wójtów i burmistrzów, którzy kontrolują, kto idzie na referendum.

Wójtowie i burmistrzowie, siedzą, dzielą i rządzą. Najczęściej jest tak, że na terenie gminy największym pracodawcą jest Urząd Gminy wraz z jej jednostkami organizacyjnymi. Tzw. włodarze obdarowują etatami rodziny, znajomych, wiernych sojuszników, znajomych królika, królików znajomych.

Dlatego zakończę słowami Lubnauer „władza, która nie jest kontrolowana zaczyna myśleć, że wolno jej wszystko”.

CETERUM CENSEO PZD ESSE DELENDAM

16:45, gabrieldors
Link Komentarze (2) »
czwartek, 07 grudnia 2017
A co z Kijowską?

Kurcze, nie tylko nowe oświetlenie LED na Prezydium, ale i remont, przy okazji przypominam, że oświetlenie LED na Prezydium winno nazwać się Gabrielkami :) Oto co wyczytałem na jednym z lokalnych portali. http://www.otozawiercie.pl/2017/12/metamorfoza-urzedu-miasta-remont.html „Podsumowując więc, w ostatnich miesiącach na cele inwestycyjne związane z zawierciańskim Urzędem Miasta wydano około 424 tysiące złotych. Co sądzicie o tych inwestycjach? Dobrze wydane pieniądze?”

Nie wiem jak skonstruowany jest prezydent i jego świta, ale na 100% ma inne spojrzenie na sprawy niż ja. Wszystkie sprawy, należy traktować jako ważne, ale są sprawy bardziej ważne i mniej ważne. Dla mnie, taką bardzo ważną sprawą, byłoby zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom np. na ul. Kijowskiej 8. Potargany dach prowizorycznie załatany, odlatujący tynk, wilgoć i grzyb. Wymiana dachu i ocieplenie, nie kosztowałoby więcej jak 150 -200 tys. Mieszkańcy mieliby sucho, bez stęchlizny i bezpiecznie. Za pozostałe ponad 200 tys. można odnowić UM, oczywiście bez marmurów, gambionów, niklu i podwieszanych sufitów. Bez tych dodatków, też można funkcjonować, a UM, to nie Bank, który ma wzbudzać w kliencie zaufanie co do jego zasobności.

Pisałem to wielokrotnie, NIE ROZUMIEM tego sposobu myślenia, tych priorytetów w wydawaniu pieniędzy. Dopóki będzie straszył budynek na Kijowskiej, Grim nie ma prawa wydawać ponad 400 tys. na remont UM i kropka. Powtarzam jeszcze raz, nie ma prawa, moralnego prawa!

CETERUM CENSEO PZD ESSE DELENDAM

17:16, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 grudnia 2017
Pyk, pyk, pyk...

Z uwagą przeczytałem artykuł na zawiercianskie.pl http://zawiercianskie.pl/aktualnosci/kto-bedzie-kandydowal-na-prezydenta-zawiercia-w-2018-roku/ jakieś zaskoczenie? Absolutnie żadne! Kilkanaście dni wcześniej przewidywałem start Zamory zamiast Roka, pukano się w czoło, a tu jednak. :) Witek i Rysiek prężą muskuły... mocno zwiotczałe. Nie chcę teraz oceniać obu Panów, ale co najmniej, w pokolenie niżej trzeba mierzyć.

Pyk, pyk, pyk z fajeczki.
Duś, duś, duś gołąbeczki.
Fajeczka, gołąbeczek,
Ławeczka, ogródeczek...

 

Dwóch kandydatów, a na 100% jeden, jeszcze nie wie, że sobie może..., nawet bidula nie wie, że nie wystartuje. O Swiderskim nie ma co pisać, nawet nie chce mu się czytać projektów ustawy, na którą się powołuje.

Na niespełna rok przed wyborami, jesteśmy równie mądrzy, co i rok temu :) Co będzie? … o tym już niebawem.

CETERUM CENSEO PZD ESSE DELENDAM

19:25, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 grudnia 2017
Nasypało

Nasypało tego białego... oj nasypało! No dobra, jak mawiała klasyczka, sorry taki mamy klimat. Śniegu w bród, a jako że temperatura na plusie, to zaraz błocko pośniegowe. Wszystko może się zażyć w tej strefie klimatycznej, o tej porze roku. Natomiast, to czy odpowiednie służby usuwają to co naleci i rozjeździ, to już inne kwestia. Poniżej sytuacja przy szkole nr 11.

 

Widocznie Prezydent Grim wychodzi z założenia, że to błocko pośniegowe, samo stopnieje i problem będzie rozwiązany. Ale sprytnie! No tak, ale zanim stopnieje, to dzieciątka rozdepczą bucikami, a po przyjściu do szkoły, wykręcą botki.

Nie chce pytać o inne organy, ale czy Pan prezydent serca nie ma?

CETERUM CENSEO PZD ESSE DELENDAM

18:39, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 listopada 2017
Za króla Ćwieczka

Pisałem już o plonach w gospodarstwie szkolnym w Żarnowcu w latach 2002-2005, kiedy dyrektorem szkoły był obecny starosta Krzysztof Wrona. Przez 4 kolejne lata plon zbóż o połowę niższy niż średnia w Kraju i kształtował się na poziomie 1,5 – 1,8 tony z ha. Nie znam przyczyn tak skandalicznie niskich plonów w tamtych latach. Przypomnę, że chodziło o lata 2002-2005. Zwrócono mi uwagę, że dyrektor Wrona odbywał jeszcze jedne żniwa w roku 2006. Faktycznie dyrektorem przestał być w 2007 roku, ale jeszcze przed żniwami. No to spójrzmy na protokół z 2006 roku.

 

Ja pierdzielę niespełna 43 tony na 46 ha. Co daje plon 0,93 tony z ha. Tym razem jest wytłumaczenie, tak niski plon spowodowała susza. Powiem tak, nie spotkałem się z takimi plonami, jak żyję. Plony słabego owsa są dwukrotnie wyższe. Żeby plon był na poziomie 0,93 tony, musiałoby prażyć od kwietnia. Nie przypominam sobie, żeby w tamtych latach była tak potężna susza, ale moja pamięć może być zawodna. Zachodzę w głowę, jaką naukę pobierali uczniowie, gdzie plony dydaktyczne były na poziomie … no właśnie na jakim. Oto fragment opisujący plony sprzed wieku. „Na początku XX w. dzięki mechanizacji, nawożeniu i nowocześniejszym metodom uprawy zabór pruski miał zdecydowanie wyższą wydajność ziemi. W 1909-13 r. w Galicji z 1 ha zbierano średnio 11.8 q pszenicy, w Królestwie Polskim - 12.4, a w zaborze pruskim - 21 q ( w całych Niemczech 21,4 q).”
100 lat temu, plony były wyższe niż za dyrektora Wrony. 100 lat! Czego uczyli się uczniowie szkoły w Żarnowcu za dyrektorowania Wrony, rolnictwa z początku ubiegłego wieku, żeby nie powiedzieć, jak za króla Ćwieczka?

CETERUM CENSEO PZD ESSE DELENDAM

P.S. Po długim czasie uruchamiam możliwość dodawania komentarzy bez logowania. Na razie z moderowaniem.

19:44, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 listopada 2017
Inwestycje gminne...

Parę dni temu przypomniałem wpis sprzed czterech lat http://gabrieldors.blox.pl/2017/11/PO-CO.html , jako wstęp do większej ilości wpisów, poniżej jeden z nich.  

Przekazuję teraz treść rozmowy sprzed czterech lat. Rozmowę proszę traktować jako fabularyzowany dokument, z dużą dozą dowolności fabuły.

  • Tak jak już mówiłem, wójt był wyraźnie niezadowolony, kiedy wygrałem przetarg na budowę tego stadionu, powiedział Wykonawca.

  • Czemu? Zapytałem.

  • Wtedy nie wiedziałem, ale dopiero kiedy trafiliśmy na tę cholerną skałę, zrozumiałem w czym rzecz, powiedział Wykonawca. Usunięcie tej skały wg polskich norm, to koszt 1,5 mln zł lekką ręką licząc.

  • I to go tak zdenerwowało?

Wykonawca spojrzał na mnie szybko, po czym ciągnął dalej

  • Wiem, że wójt ferował jakąś firmę z Warszawy. Powiem wprost, dałem odstępnego po 10 tysięcy pozostałym oferentom, aby odpuścili ten przetarg, a w zamian za to, ja odpuszczę im gdzie indziej

  • Przecież to nielegalne, wrzuciłem.

  • Panie, na jakim Pan żyjesz świecie. W każdym razie miałem kontrakt. Na usunięcie tej cholernej skały trzeba było wydać dodatkowo półtora miliona złotych.

  • I dlatego wójt się tak wściekł?

  • No właśnie dlatego. Podejrzewam, że jakby wygrała ta firma z Warszawy, to wójt łyknąłby z 10% od tych półtora miliona, czyli ze 150 tysięcy.

  • Cooo?

  • Tak właśnie podejrzewam. Siadłem w domu, pogadałem z synem i ustaliliśmy, że na kredyt kupimy odpowiednie maszyny i za usunięcie tej skały weźmiemy 980 tysięcy. Nie półtora miliona, a 980 tysięcy, a i tak będziemy mieli niezłą górkę.

  • Rozumiem, czyli wójt się zeźlił, bo od Was nie dostał w łapę.

  • Dokładnie tak. Moim zdaniem chodzić mogło tylko o to, bo robiliśmy wszystko co chciał. Gotowe elementy betonowe, kazał nam brać z konkretnej betoniarni i braliśmy.

  • Domyślam się z której.

  • Budowa była tuż przed wyborami w 2010 roku. Wójt polecił nam oświetlać teren budowy, żeby z daleka było widać, jak się stadion buduje. Setki godzin daremnego oświetlenia, ale to przed kampanią było, to niech ludzie widzą jaki dobry gospodarz. Wiedziałem że to bezsens, żeby godzinami oświetlać teren budowy, na której nic się nie robi, to kosztuje tysiące złotych, ale nie chciałem mieć problemów i włączałem oświetlenie.

  • Czyli robiliście wszystko co chciał wójt.

  • Tak, potwierdził wykonawca, wszystko robiłem, ale ta skała go rozwścieczyła. Tak po ludzku nie dziwie się 150 tysięcy przeszło mu koło nosa. Termin goni, a pracy jeszcze moc, w końcu atak zimy wstrzymuje prace i uniemożliwia nam ich zakończenie. Kiedy tylko to możliwe, wchodzimy na plac budowy aby zakończyć zadanie. Prace trwają mimo że termin minął. Po ok trzech miesiącach od planowanej daty zakończenia inwestycji, Wójt „zwołuje” Wykonawcę, Inspektorów nadzoru poszczególnych branż, Kierownika budowy i zmusza nas do podpisania protokołu odbioru z datą o 3 m-ce wcześniejszą.

  • Antydatował Pan dokumenty?

  • A co miałem robić, zresztą nie tylko ja. Nie miałem wyjścia bo był problem z płaceniem za roboty dodatkowe, bardzo chciałem dostać te 980 tys., a wójt nas szantażował.

  • No i co?

  • No i nic, kasy brak. W międzyczasie, trybuny zaczęły szwankować, bo nie było tych badań geologicznych i wody podskórne wdzierały się pod nie. Nie mogłem już dłużej z tym wójtem, powiadomiłem organa ścigania.

  • Nie wycofa się Pan? Zapytałem.

  • Nie, ja straciłem syna o on brata, rzekł wykonawca wskazując głowa drugiego syna.

  • Jak to?

  • Panie, syn wziął kredyt na te maszyny do usuwania tej skały, kiedy wójt nie chciał wypłacić za wykonana robotę, to syn... targnął się na życie.

Długie milczenie i łza w oku Wykonawcy. Pożegnaliśmy się.

Dzwonię do Wykonawcy po ok pół roku, jak zakończyła się sprawa. Oto odpowiedź

  • Panie, szkoda gadać. Dziecku nic życia nie zwróci, ale mamy jeszcze jednego chłopaka, a ta bańka to mu się przyda...

Jeżeli jeszcze ktoś ma jakieś złudzenia, to informuję: mamy do czynienia z ludźmi, dla których chęć zysku i to nieuczciwego, wyzuwa ich ze wszelakich zasad moralnych. Jak Państwo zauważyli, nie podaje nazwisk, nazwy gminy, ani nawet województwa, w którym ta gmina jest położona. Mogę tylko powiedzieć, że ów wójt, dalej sprawuje swoją funkcję. Oczywiście nie można tego przekładać na wszystkich i nie mam zamiaru generalizować.

CETERUM CENSEO PZD ESSE DELENDAM

P.S. Po długim czasie uruchamiam możliwość dodawania komentarzy bez logowania. Na razie z moderowaniem.

07:00, gabrieldors
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 listopada 2017
Na Kijowskiej bez zmian

Wczoraj, dopiero co dodałem wpis, którego inspiracją był jeden z komentarzy na fb. Zamieściłem w nim zdanie. Nie rozumiem klombów i klombików, a np. na Kijowskiej w komunalnym, wilgoć grzyb i kaszlące dzieci. Ktoś mi to wytłumaczy?

Dosłownie kilkanaście minut po wpisie, odebrałem telefon, który poruszył mnie do...kości. W bardzo emocjonalny sposób, została mi przedstawiona sytuacja mieszkańców „kamienicy” przy Kijowskiej. Nie należę do ludzi przesadnie ckliwych, ale łzy stanęły mi w oczach, kiedy dowiedziałem się, że właśnie znów zachorowało dziecko, bo wilgoć, grzyb i spuchnięte ściany.

Pisałem już o Kijowskiej na początku października, wtedy niejako, za stan budynku przy Kijowskiej obarczano ówczesnego wiceprezydenta Łukasza Konarskiego. Konarskiego nie ma, a wilgoć grzyb i mokre ściany zostały. Wszyscy chodzą dumni, bo dziura w dachu została tymczasowo załatana. Dzieci chorują i kaszlą? Lekarz wypisze leki, kaszel minie... czy tak myślą władze Zawiercia?

Idzie zima, te mokre, nasiąknięte ściany zacznie rozsadzać mróz, zacznie odlatywać tynk, warunki jeszcze się pogorszą. Co wtedy zrobi Grim? Może odpowie tak jak jego koleżanka z Platformy...Sorry, taki mamy klimat? Tylko proszę mi nie mówić, że Grim nie należy do Platformy, był radnym wojewódzkim z list Platformy, a na prezydenta starował z poparciem z Platformy, miał zastępcę z Platformy, a teraz drugiego, też z Platformy, bo podobno taka była umowa z Platformą.

Zakończę ten wpis, słowami z wpisu dodane czwartego października: Reasumując, w życiu każdego z nas przychodzi taki dzień, w którym, aby nie zostać zwyczajną ś..., należy zachować się jak trzeba. Co konkretnie należy zrobić, nie moja rola, aby być tu suflerem, ale może trzeba wyremontować ten budynek. Może trzeba zaproponować lokatorom budujące się mieszkania na Obrońców Poczty Gdańskiej.

CETERUM CENSEO PZD ESSE DELENDAM

P.S. Po długim czasie uruchamiam możliwość dodawania komentarzy bez logowania. Na razie z moderowaniem.

06:04, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 listopada 2017
Cieszmy się!

Pod jednym z moich wpisów udostępnionych na fb, pojawił się komentarz, który uważam za genialny. Podaję cały komentarz i nazwisko jego autorki, za jej zgodą oczywiście:

Agnieszka Lidia Bialik Prezydent dla swojego miasta powinien być jak ojciec dla dziecka. Jeśli dziecko jest chore i ma kilka schorzeń np. kaszel, łupież i zwichniętą rękę, to najpierw biegnie po chirurga, aby zajął się ręką, potem szybko coś na kaszel, a na końcu łupież bo to tylko kosmetyka. Odnoszę natrętne wrażenie, że nasze miasto można porównać do rodziny patologicznej, gdzie ojciec wszelkie starania kieruje żeby nie było widać łupieżu, bo co ludzie powiedzą, kaszel sam minie, a jak nie to ataki kaszlu można przeczekać w drugim pokoju, albo zatkać uszy, to samo ze zwichniętą ręką zawsze jest druga ręka.
Czekam na kandydata na prezydenta miasta, który w punktach przedstawi program i dzień po dniu będzie realizował wg harmonogramu jaki przedstawi w kampanii, który zapyta mieszkańców co im doskwiera. Mnie np doskwiera problem targowisk na żabkach, ma nieuregulowane terytorium, za drogie placowe i właściciel budek za dużo bierze za czynsz targowisko. Przy Żabiej dookoła pełno handlujących na chodniku aż do krawężnika, a na terenie targowiska pusto. W mieście gdzie połowa ludzi wyjechała za chlebem za granicę i miasto jest wymarłe, bo co ktoś coś otworzy to zaraz zamyka stawiany jest drugi lidl symbol ekonomicznej okupacji.
Ja się pytam kto na to zezwolił? Kto działa na skrajną niekorzyść mieszkańców?
W tak małym mieście jak Zawiercie winny być sklepy i sklepiki rodzime z towarami z okolic ale pewne decyzje wspomagane są finansowo przez grupy interesów.

W prosty sposób wyłuszcza kolejność rozwiązywania problemów, dodam że jest to również obrazowo przedstawiona hierarchia potrzeb. Wielokrotnie pisałem, że nie rozumiem wykładania kasy na wyścig tur de.., a następnie podnoszenie opłat za wodę, bo trzeba remontować wodociągi, bo stare. Nie rozumiem dlaczego Grim wyskakuje z pomysłem tężni solankowych, a za parę dni podwyżka za śmieci. Nie rozumiem klombów i klombików, a np. na Kijowskiej w komunalnym, wilgoć grzyb i kaszlące dzieci. Ktoś mi to wytłumaczy?

Według mnie w zbójecki sposób zniszczono polski sklep „KMICIC”, a na jego miejscu już... „ten właściwy”. Czemu? Bo właściciel (mąż właścicielki) był niewygodny dla władzy? Cieszmy się! W Zawierciu na Obrońców Poczty Gdańskiej budują już drugi sklep, który zasłynął z tego, że w towary w Polsce są gorszej jakości i wyższej cenie niż na tzw. zachodzie. http://innpoland.pl/136253,Lidl-ma-Polakow-za-najglupszych-klientow-Te-same-produkty-kupisz-w-anglii-ponad-dwa-razy-taniej http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/te-same-produkty-lidla-tansze-w-wielkiej-brytanie-niz-w-polsce-siec-wyjasnia/d7tqc3 Cieszmy się! Gmina może kształtować swoją politykę, nazwijmy to, handlową. Dlatego pytam, czy ten sklep to świadomie, czy może z przypadku? Kolejny Lidl i kolejna Biedra nie przyczynią się do bogacenia miasta, czy Pan o tym wie Panie Prezydencie!

Całkiem niedawno słyszałem o krążącym nad Zawierciem widmie utraty milionów złotych z tzw, ZITu, ale co tam, ważne jest, że już następny zastępca z PO jest. Cieszmy się!

CETERUM CENSEO PZD ESSE DELENDAM

11:37, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 listopada 2017
Protokół "Żniwa.."

No i mam za swoje. Jeden z tzw. przyjaciół..starosty, zarzucił mi że we wpisie o plonach starosty http://gabrieldors.blox.pl/2017/11/Plony-starosty.html postawiłem wniosek o zaniżonym plonie, bez poznania przyczyn. Podaję jego argumentację jak zapamiętałem: „Sam jesteś rolnikiem i doskonale wiesz, jak nieprzewidywalne mogą być zbiory zbóż, wystarczy że w okresie intensywnego wzrostu trafi się susza... i po zbiorach. Przypomnij sobie rok 2014, kiedy narzekałeś że straciłeś ok 10 tys. złotych bo w czasie żniw lało i zbierałeś dopiero we wrześniu” Tak było. Wtedy odpowiedziałem, że straciłem nie na zbiorach, bo plon był dobry ok. 6 ton z ha pszenicy i 4,5 tony żyta. Straciłem na parametrach ziarna, gdzie wilgotność wynosiła 17%, a gluten w pszenicy miał zbyt niską liczbę opadania. Zbiory były dobre, a strata na tonie to ok. 250 zł.,  a przyczyn słabych plonów w 2002 roku w gospodarstwie szkolnym nie podałem, bo w protokole ich nie było.

Pokusiłem się o analizę zbiorów i plonów w gospodarstwie szkolnym, jakie uzyskano w kolejnych latach, kiedy dyrektorem był obecny starosta Krzysztof Wrona. Poniżej protokoły ze żniw z lat 2003, 2004 i 2005.


Jak widać w roku 2003 zebrano 84 tony zbóż, co daje plon 1,83 tony z ha. W 2004 roku zebrano 79,5 tony zbóż co daje plon 1,73 tony ha. W 2005 roku zebrano76 ton co daje 1,56 ton z ha. Przypominam, że w 2002 roku, zbiory zbóż w gospodarstwie szkolnym wynosiły 73,5 tony, a plon 1,63 tony z ha. Tak na szybko, plony w szkolnym gospodarstwie kształtowały się na poziomie 55% plonów w Kraju. Przyczyn nie znam, w protokołach nie podaje się przyczyn tak słabych plonów. Obecny starosta, a ówczesny dyrektor Krzysztof Wrona, z wykształcenia jest rolnikiem, miał lub jeszcze nawet ma gospodarstwo rolne, miał przygotowanie zarówno teoretyczne, jak i praktyczne, do tego aby sprawować kontrolę nad uprawą zbóż w gospodarstwie szkolnym. Zastanawia mnie fakt, czy ówczesnego dyrektora nie zdziwiły tak słabe plony w kolejnych czterech latach. Zasadnym wydaje się pytanie, czy ówczesny dyrektor Krzysztof Wrona, żądał wyjaśnień dot. tak słabych plonów w gospodarstwie? Czy takie wyjaśnienia otrzymał? Czy ówczesny dyrektor nie zauważył, że szkolne gospodarstwo, czyli szkoła, z powodu tak niskich plonów straciła prawie. 100 tys. zł przychodów?

Reasumując, ten niski plon z 2002 roku nie był tzw. wypadkiem przy pracy, w tamtych latach, za dyrektorowania obecnego starosty Krzysztofa Wrony, było to normą. Jak wspomniałem nie znam przyczyn tak niskich plonów i tez chciałbym je poznać. Ciekawe jakie plony były w latach późniejszych, kiedy dyrektorem przestał być obecny starosta, czyli od roku 2007? Może kiedyś pokuszę się o taką analizę w zestawieniu z latami 2002-2006.

CETERUM CENSEO PZD ESSE DELENDAM

07:39, gabrieldors
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 81